Kontrowersyjne przemyślenia. Peak Oil i Housing Bubble. Filozofia, społeczeństwo, ekonomia. Polska vs USA. BLOG PRZENIESIONY NA SLOMSKI.US
RSS
niedziela, 08 listopada 2009
Doradcy finansowi jakich wielu na rynku:

Chappelle's Show
Wu-Tang Financial
www.comedycentral.com
Buy Chappelle's Show DVDsBlack ComedyTrue Hollywood Story

sobota, 07 listopada 2009
Na Florydzie doszło do strzelaniny, przestępcą był bezrobotny architekt. W Stanach codziennie dochodzi do wielu tragedii z powodów ekonomicznych. Pojedyncze samobójstwa nie przebijają się do mediów, dopiero wielkie tragedie odbijają się echem.

Gdy widzę nagłówki w prasie, mówiące o strzelaninie w USA, odruchowo zaczynam oczekiwać podłoża ekonomicznego. Jeszcze raz należy podkreślić - na każdą zastrzeloną osobę przypada dziesiątki tysięcy rozwodów, samobójstw czy przypadków alkoholizmu.

Wyborcza donosi:

- Jason Roriguez jest bardzo, bardzo chory psychicznie. Doznał załamania z powodu problemów finansowych - mówił dziś dziennikarzom jego obrońca. - On jest chodzącym ucieleśnieniem tematów z pierwszych stron gazet z tego roku: bezrobocia, bankructwa, rozwodów.

Załamanie nie jest jeszcze chorobą psychiczna, ani tym bardziej nie jest 'bardzo bardzo' chorobą psychiczną. Po prostu koleś nie potrafił się odnaleźć po pęknięciu bańki i postanowił 'zajebać wszystkich, którzy go skrzywdzili'. Widać typowe nie tylko u polskich dresów, którzy chcieliby też 'zajebać' wszystkich wokół.

Łatwo jest pomylić przyczynę ze skutkiem. Roriguez nie stracił pracę z powodu pęknięcia bańki. Jego stanowisko pracy było zbędne już od samego początku i powstało wyłącznie dzięki temu, że powstała spekulacja.

Sam Rodriguez zeznał policjantom, że po zwolnieniu z biura architektonicznego - jak twierdzi "bez powodu" - w czerwcu 2007 roku, popadł w długi, które przekroczyły 90 tys. dolarów i "nie widział żadnego wyjścia z sytuacji:. Tłumaczył, że pracując w barze sieci Subway zarabiał mniej niż 30 tys. dol. rocznie. 

'Bez powodu' rzeczywiście zaczyna wskazywać na chorobę psychiczną. Trzeba być ślepym albo chorym, żeby nie zauważyć totalnego załamania rynku nieruchomości i braku pracy dla wszelkich pracowników w tej branży.

Miliony ludzi pracują w fastfoodach za grosze, takie są współczesne realia USA. $30 000 jest zaskakująco wysoką stawką. Zwykle zarabia się minimalną stawkę, wynoszącą $7.25. Rocznie daje to oszałamiającą kwotę $14 500 brutto.

Wczoraj 40-letni Rodriguez pojawił się w wieżowcu, w którym mieści się jego dawna firma "Reynolds, Smith and Hills", i otworzył ogień. Zabił jedną osobę, a pięć innych ranił. Po strzelaninie zbiegł z miejsca zdarzenia i ukrył się w domu swojej matki. Kiedy znalazła go policja, poddał się bez walki. - Wybaczcie mi, przechodzę bardzo trudny okres - mówi do policjantów. Został oskarżony o morderstwo.

Powinni się go zapytać czy jest z policji. Policjantowi by przebaczyli.

Interesujące, że w części spraw media ukrywają nazwisko oskarżonych i zakrywają twarze. Taka wybiórcza cenzura dotyczy tylko spraw odbywających się poza Polską. Czy to oznacza, że polskie prawo nie chroni obcokrajowców, czy po prostu media nie boją się pozwów z zagranicy? Wszelkie wybiórcze aplikowanie prawa jest zwyczajnie niesprawiedliwe.
Dochodzą mnie echa kolejnej afery korupcyjnej w Polsce. Przy tej okazji słychać głosy krytykujące istnienie i metody działania CBA. Agencja ta jest oskarżana o motywy polityczne działania oraz o stosowanie nieczystych metod. Zwolenników jeden z partii boli to, że ich ulubieńców zamykają przedstawiciele przeciwnej partii.

Tytułem wstępu muszę wyjaśnić moje poglądy polityczne. PO jest mi bliższe niż PiS, ale nie dlatego, że jestem zachwycony sukcesami PO. Platformersi wywodzą się z niesławnej Konfederacji Aferałów i mają długą historie prywaty, rozkradania państwa i łapownictwa, są jednak bliżsi moim poglądom. Pisiorki, ze swoim klerykalizmem i małością liderów są tak obrzydliwi, że NSDAP wydaje się lepszą alternatywą.

My jako obywatele, mamy tylko tyle, ile wypadnie z pyska politykom podczas walk. Im bardziej zażarta jest walka, tym lepiej dla obywateli. Sytuacja gdy jedna z partii posiada 80 % stołków w parlamencie, premiera i prezydenta, byłaby tragedią narodową.

Mamy do czynienia z wymarzoną sytuacją, w której rządzi jedna grupa kolesi, a druga kieruje agencją antykorupcyjną. PiS każdego dnia knuje w jaki sposób przyłapać członków PO na lewiźnie. Można im nawet wybaczyć, że przymykają oko na nielicznych Pisiorków utrzymujących się jeszcze na stołkach oraz na koszty działania idące w miliony złotych. Szkody wyrządzane przez skorumpowanych polityków idą bowiem w miliardy.

W Chicago, mieście słynącym z korupcji, funkcjonuje specjalna grupa prokuratorów, którzy nie zajmują się niczym innym jak podsłuchiwaniem polityków. W efekcie udaje się w miarę skutecznie walczyć z hydrą łapownictwa. Przestrogą jest dwóch kolejnych gubernatorów, którzy siedzą (Ryan - skazany, Blegojevich - wkrótce wyrok). Mało kto kwestionuje milionowe koszty działania tej placówki.
 
Znając dobrze Polaków uważam, że politycy w Polsce powinni być na podsłuchu każdego dnia, zarówno gdy używają komórki swojej, żony, córki czy kochanki, a nawet gdy biorą prysznic lub spuszczają wodę w toalecie. Każdego dnia CBA powinno wypuszczać 100 agentów próbujących wręczyć łapówki politykom (i drugie 100 policjantom). Prokuratura powinna przekazać Szwajcarom listę polityków ich rodzin z pytaniem o posiadane konta w tym kraju.  

W ten sposób być może krajem wstrząsnęłyby kolejne afery, ale lepsze to od systematycznego psucia kraju. Jestem przekonany że te afery, które wychodzą na światło dzienne to tylko niewielki ułamek całości wałków kręconych przez kolesi przy sterze.
piątek, 06 listopada 2009
... nie ma komu pracować, czas iść do domu. Admini Agory są zdecydowanie na szczycie w rankingu najgorszych adminów świata.


Witamy w Detroit. Tak wygląda przyszłość amerykańskich przedmieść po Peak Oil.


czwartek, 05 listopada 2009
Jedynym powodem, dla którego wyborcy dotąd nie pojmali rządzących, nie oblali ich smołą, nie posypali pierzem i nie przepędzili głównymi ulicami, jest utrzymywanie ludu w ciemnocie. Aktualnie największym zmartwieniem rządzących jest utrzymanie pospólstwa w niewiedzy ekonomicznej. Pieniądz to dziś największa siła i najsmakowitszy kąsek, nie ma potrzeby żeby wyborcy rozumieli co się dzieje.

Właśnie z takiego powodu kler był przeciwny masowemu drukowi i tłumaczeniu Biblii z łaciny na języki narodowe. Księża byli w swoim przekonaniu jedyną grupą ludzi, którzy mieli mieć dostęp tego dzieła. Lud miał przychodzić na msze, dawać na tacę i łykać wszystko co usłyszał. Na lekturę we własnym zakresie i dyskusję z poglądami księdza dobrodzieja nie przewidziano miejsca. Dziś co prawda Biblie można nabyć bez żadnego problemu, lecz kler nadal nie zachęca do jej studiowania. Odłamy chrześcijaństwa, które to praktykują, nazywane są oszołomami. Paradoksalnie, pozbawiona głębi obrzędowość katolicyzmu, sprowadzana do tacy i paru świąt w roku, jest promowane przez kler. Najważniejsze to mieć władzę i ostatnie słowo, nawet za cenę totalnej pustki intelektualnej katolicyzmu.

Warto jednak zauważyć, że utrzymywanie pospólstwa w ciemnocie nie jest strategią opłacającą się rządzącym. Kler stracił ogromnie na znaczeniu w porównaniu do władzy sprzed wieków. Brak powszechnego szkolnictwa, umożliwiający późniejsze pisanie i czytanie wywrotowych materiałów, nie ochroniło żadnego z władców przed upadkiem. Zamiast tworzyć warunki dla edukacji społeczeństwa, przez co powstaje stabilna politycznie klasa średnia, tworzy się zasłonę dymną, skuteczną na jakiś czas. Postępu nie da się jednak zatrzymać i zawsze przychodzi czas, gdy jednostki światłe dochodzą do głosu, znajdują posłuch milionów i zrzucają tyranów z tronów.

Pomijając niezrozumienie i obojętność dla kursu ekonomicznego aktualnego rządu, istnieje inna konsekwencją złego stanu szkolnictwa, dużo gorsza. Ciemny lud nie potrafi ocenić stopnia realności otrzymywanych obietnic, a przecież nie ma takiej obietnicy obecnego rządu, której nie można by przebić. Za wysokie podatki? Zmniejszymy podatki i zwiększymy świadczenia! Bieda? Wydrukujemy i rozdamy wszystkim pieniądze. Zmęczenie pracą? Emerytury dla wszystkich od 40 roku życia!

Psucie państwa ma miejsce w każdym kraju świata, lecz w państwach biednych są bardziej widoczne, jako że zasobów do zmarnowania/zrabowania jest mniej. Weźmy przykład Polski. Rząd wystąpił z propozycją zmniejszenia ilości środków odprowadzanych do OFE. Krok ten praktycznie likwiduje całą reformę emerytalną i jest podyktowany wyłącznie chęcią tymczasowego ratowania sytuacji budżetu, zbliżającego się do granic możliwego zadłużenia. Oczywiście, od samego początku koncepcja OFE, odbierająca podatnikom pieniądze, wypłacająca krawaciarzom sute prowizje i lokująca środki w rządowe obligacje pozbawiona była sensu. Problem tkwi jednak w tym, że nie naprawia się sytuacji - nie odbiera się przywilejów wąskiej grupie potrafiącej rzucać mutrami, nie likwiduje się KRUSu, który przynosi przywilej wąskiej grupie rolników kosztem całego narodu. Robi się chwilowe 'reformy' jeszcze głębiej pogrążające kraj w problemach. Zmniejszenie składek do OFE nie spowoduje spadku zadłużenia budżetowego, lecz wyłącznie pozwoli oszukać nałożone konstytucyjnie ograniczenia. Muzyka ma jeszcze grać przez pewien czas.

Jako żywo staje przed oczyma obrazem elekcje królów, gdy szlachta wymuszała na kandydatach coraz to dalej idące koncesje i przywileje, zdając sobie doskonale sprawę, że państwo jest totalnie bezsilne między rosnącymi w siłę monarchiami europejskimi.

Tak i dzieje się obecnie, z niechlubną postacią prezydenta w roli współczesnego króla. Człowiek bez wiedzy ekonomicznej (o to zatroszczyli się trzymający władzę w czasach jego młodości) oraz żyjący nienawiścią do przeciwników politycznych, robi wszystko by sytuacja uległa pogorszeniu. Im gorzej tym lepiej.

Gdyby prezydent był człowiekiem inteligentnym, postąpiłby dokładnie odwrotnie niż postępuje. Nakazałby przeprowadzenie wszelkich bolesnych reform, których od 20 lat nie sposób przeprowadzić. W ten sposób upiekłby dwie pieczenie przy jednym ogniu - naprawiłby państwo jak również spowodowałby drastyczny spadek poparcia dla aktualnego rządu (kto z wyborców lubi bolesne reformy). Następne wybory wygrała by partia opozycyjna, otrzymując do rządzenia sprawne państwo. 

Niestety, prezydent i jego brachol nie kierują się rozumem, lecz emocjami.
wtorek, 03 listopada 2009
W Stanach istnieje agencja rządowa, zajmująca się zabezpieczaniem dostępności kredytów mieszkaniowych. O FHA można poczytać na Wiki. Dzięki tej agencji rynek nieruchomości nie uległ totalnemu kolapsowi - FHA dostarcza pożyczek z niską wpłatą własną (3,5%). Bez tego wielu kupujących nie byłoby w stanie wykazać się pierwszą wpłatą na poziomie 20 %, wymaganą przez banki komercyjne. A tak wyglądają statystyki kredytów udzielanych przez FHA.



Najgorzej spłacane są pożyczki z roku 2007. Wtedy ceny były największe i domy wówczas kupione są dziś mniej warte niż kredyt pozostały do spłacenia. Kredytobiorcy zwyczajnie dochodzą do wniosku, że nie opłaca się im dokonywać dalszej spłaty.

Należy spodziewać się dalszych gigantycznych strat banków i kolejnych spektakularnych bankructw. Zakładając, że przeciętny bank ma lewar 15 x (15 razy więcej kredytów w portfelu niż kapitału własnego) oznacza to, że straty wynoszą 4,5 posiadanego kapitału. Gdyby nie kreatywna księgowość dopuszczona zmianami w prawie oraz bejlałty, po systemie bankowym w USA nie zostałby dziś kamień na kamieniu.

Nic nie wskazuje na zahamowanie tego trendu. Jeżeli 'pod wodą' znajduje się 80 % zakupionych wówczas nieruchomości, to 32,4 % niespłacanych kredytów może być dopiero połową strat. Przy gigantycznym bezrobociu (jeden na sześciu pracowników jest bez pracy) ilość spłacanych kredytów będzie tylko spadać.
niedziela, 01 listopada 2009
sobota, 31 października 2009
FDIC zamknęło w piątek kolejnych 9 banków o łącznej ilości placówek 153.

Koszt dla FDIC 2 500 000 000 $.

Na liście jest Park National Bank z Chicago, mający swoje placówki w mojej okolicy. Zdaje się, że pracowała tam znajoma Ukrainka. Bank zostanie przejęty przez US Bank
Kogo obchodzi Meksyk? Mądrze powiedział Wyspiański Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna, prawda?

Sytuacja w Meksyku ma kluczowe znaczenie dla Ameryki i zamieszkującej jej populacji, w tym paru milionów Polaków. Co więcej, świat jest tak dziś zglobalizowany, że sytuacja za granicą natychmiast dotyka Polskę. Mieliśmy okazję się o tym przekonać w czasie obecnie trwającego kryzysu.

Meksyk ma dwa podstawowe źródła przychodów - emigranci w USA i sprzedaż ropy.

60 % ropy naftowej w Meksyku produkowanej jest na polu o nazwie Cantarell. Poniżej aktualna charakterystyka tego złoża, czyli ilość wydobywanej ropy. Można to opisać w jednym słowie - tragedia.




Meksyk za rok - dwa nie będzie w stanie eksportować żadnej ropy. Zniknie drugi największy dostawca ropy do USA. Potem Meksyk będzie mieć problem z zaspokojeniem własnych potrzeb. Jak to mówią 'eksperci' w TV - 'potrzeby będą musiały być zaspokojone importem z innych źródeł'. Tylko że żadnych innych źródeł na tej planecie już nie ma ...

Dla Meksyku problemem będzie spadek dochodów, dla Ameryki problemem będzie nalanie do baka. Ponownie, jak w przypadku Meksyku, USA 'będą musiały zaspokoić swoje potrzeby importem z innych źródeł' ...

Drugie źródło pieniędzy, jakim są emigranci, również wysycha. Coraz więcej nielegalnych emigrantów jest bez pracy, choć nie ujmują tego żadne statystyki. Dużo z tych ludzi pracowało w budownictwie i prawie wszyscy są dziś bezrobotni. Można dziś zobaczyć dziesiątki Latynosów czekających przed każdym Home Depot na jakąkolwiek pracę.  



Meksyk w ostatnich kilkudziesięciu latach przeżywał istną eksplozję demograficzną. W ciągu 50 lat populacja potroiła się.



Wkrótce, przy załamaniu dochodów państwa i całej gospodarki na tym opartej, możemy się spodziewać bardzo drastycznych scen w Meksyku, głodu i prób przeniknięcia do USA. Lepiej próbować przeżyć na pustyni niż czekać na pewną śmierć w swoim kraju.

Czekają nas bardzo ciekawe lata. Na razie nie widać globalnego załamania wydobycia ropy (Peak Oil). Zjawisko to maskowane jest spadkiem popytu, co związane jest z kryzysem. Gdy jednak sytuacja będzie chciała powrócić do normy, okaże się że paliwa dla naszej cywilizacji brak.

Na marginesie - tak się składa, że pracuję z Ekwadorczykiem, który przeszedł przez zieloną granicę. Po 7 latach w USA postanowił ściągnąć żonę, tą samą drogą. Wyszła z domu w połowie czerwca, potem zadzwoniła z Gwatemali. Od tego czasu więcej się nie odezwała. Zostało 4 dzieci w Ekwadorze i ojciec w USA.