Kontrowersyjne przemyślenia. Peak Oil i Housing Bubble. Filozofia, społeczeństwo, ekonomia. Polska vs USA. BLOG PRZENIESIONY NA SLOMSKI.US
RSS
poniedziałek, 30 listopada 2009
W roku 1975 w Detroit wybudowano stadion Silverdome na 80 000 miejsc. Koszt budowy wyniósł $55 700 000.

Nieruchomość została właśnie zlicytowana za $583 000. To się nazywa przecena.

A z zupełnie innej beczki - wizualizacja upadku europejskich imperiów.
niedziela, 29 listopada 2009
Poza blogiem była kontynuowana dyskusja o difolcie Dubaju. Warto przy tej okazji wyjaśnić jedną rzecz, mającą też odniesienie do poprzedniego wpisu o szumie informacyjnym. Informacja o Dubaju nie została podana przypadkowo w środę po zamknięciu giełd. To nie był przypadek, tylko przemyślana strategia. Wiadomo było, że giełdy w USA będą zamknięte w czwartek z okazji Thanksgiving. W piątek wielu trejderów było poza biurami i handel był ograniczony. Potem sobota i niedziela.

Czas został wybrany doskonale, zadbali o to pociągacze sznurków. W ten sposób możliwa panika i spadki na giełdach zostały ograniczone. Gorące głowy mają czas do poniedziałku na ostygnięcie i wycofanie zleceń sprzedaży.

Jeszcze raz podkreślam na fakt niezauważany przez innych obserwatorów - znaczące jest chronienie właśnie giełdy amerykańskiej, po czym widać kto nadal kręci pierdolnikiem.

Zobaczymy co się będzie działo w poniedziałek, wygląda na to że giełda na otwarciu będzie 3% na czerwono.
Dubaj był przez ostatnie lata najbardziej spekulacyjnym rynkiem nieruchomości na świecie. Setki tysięcy obcokrajowców postanowiło spekulować gruntami i mieszkaniami w tym mieście. Jak wiadomo, na nieruchomościach nigdy się nie traci ...

W Emiratach obowiązuje surowe prawo - za niespłacone długi idzie się do więzienia. W efekcie powstał masowy trend uciekania z kraju, gdy całe oszczędności przepadły wraz z krachem. Uciekinierzy zwykle pozostawiają swoje samochody. Szacuje się, że na parkingu przy lotnisku stoi 3000 samochodów, po które nikt nie wróci. Oczywiście pojazdy te zwykle kupowane były na kredyt ...


sobota, 28 listopada 2009
Do Polski dotarły srebrne monety 'Walking liberty', które wyglądają tak:



Cenę ustaliłem na 78 złotych, co zawiera już koszty przesyłki. Biorąc pod uwagę ceny na Allegro i ceny w sklepach jest to oferta konkurencyjna.

Aukcje wystawiłem tym razem na Świstaku.
Allegro pobiera wygórowane prowizje, co uniemożliwia oferowanie niskich cen. Jeżeli nie masz jeszcze konta, to warto się zarejestrować.
Jedną z bardzo popularnych powieści PRLu (I wyd. 1960r.) była 'Znaczy kapitan', opisująca postać Memerta Stankiewicza. Okazuje się jednak, że i sam Memert Stankiewicz spisał swoje wspomnienia w książce 'Z floty carskiej do polskiej'. Naturalnie książka opisująca egzekucje CzeKa nie mogła ukazać się pod okupacją sowiecką i została wydana dopiero pod koniec lat 90tych.

Polecam lekturę, można poznać zarówno historię życia samego kapitana jak i niesamowicie ciekawe czasy w których przyszło mu żyć. Autor miał możliwość poznania powstańców 1963 r, weteranów Wojny Secesyjnej, miał kilkukrotnie styczność z Romanowami, widział wojnę domową na Syberii i był świadkiem odtwarzającej się po 123 latach państwowości polskiej. Żołnierze różnych armii, ledwo mówiący po polsku, mieli być członkami tej samej Armii Polskiej. Jest też opis USA sprzed 100 lat, ciekawy dla mnie, mieszkańca tego kraju.

Przy okazji osoby nie obeznane z aspektami ekonomicznymi historii mogą zrozumieć naturę waluty papierowej, tak silnej jak stojący za nią rząd; fortuna zmienia się w podpałkę do pieca wraz z przesunięciem się frontu. Wtedy liczy się tylko złoto oraz to co da się zjeść lub wymienić. W świetle pewnego upadku dolara oraz możliwego rozpadu USA czyta się to trochę jak instruktaż. Paszport amerykański, tak wymarzony przez miliony emigrantów, może się wkrótce okazać tyle samo wart co paszport ZSRR. O procesie odparowania wartości z studolarówek nie trzeba wiele mówić.

Fantastyczny dokument.
Dubaj zaskoczył inwestorów i ogłosił, że zamraża część zagranicznych zobowiązań. W efekcie nastąpił pęd ku bezpiecznej przystani, za jaką naiwni krawaciarze nadal uznają obligacje USA. Dolar podskoczył w górę, jak zdechły kot podłączony do 5 kV, rynek akcji sflaczał, podobnie jak surowce i metale szlachetne.

Mimo, że posiadam parę uncji różnych metali, zachowanie rynku bardzo mnie ucieszyło. Choć upadek dolara jest zasłużony i nieunikniony, to jako osobie mieszkającej w USA totalnie mi się nie opłaca. Więcej zapłacę w związku ze wzrostem cen rzeczy importowanych (czyli wszystkiego) niż zarobie na tych paru uncjach. Może upadek Ameryki spowoduje uśmiech na buzi Putina i paru nacjonalistów, ale faktem jest że sytuacja taka nikomu się nie opłaci. Trwa pewna wymiana - Ameryka sobie konsumuje, Azja kupuje obligacje, muzyka gra. Gdy to wszystko stanie zapanuje totalny chaos i nędza wynikająca z załamania wymiany handlowej.

Drugą kwestią jest to, że od pewnego czasu zamierzam dokupić kolejnych parę uncji, a z powodu wysokich cen nie mogłem tego zrobić. Mam nadzieję, że dolar wyskoczy jeszcze wyżej w górę i ceny metali tak spadną, że ludzie będą wyrzucać swoje krugerrandy do śmieci lub wymieniać na wódkę i papierosy. 
czwartek, 26 listopada 2009
Jak George Carlin kiedyś trafnie zauważył, policjanci niszczą wszystkie przechwycone dragi, których nie są w stanie sprzedać ani zużyć. Z własnego doświadczenia wiem, że sprawy o włamanie do monopolowego lubią się zaczynać od paru dodatkowych 'skradzionych' skrzynek w bagażniku radiowozu.

Co policjanci robią z zatrzymanymi u przestępców pieniędzmi? Część oczywiście przekazują na Skarb Państwa, żeby ten mógł je zmarnować na wcześniejsze emerytury miotaczy mutr, ale resztę wydają na swoje skromne potrzeby. Słusznie, po co się ma pieniądz marnować.

Ale co zrobić z fałszywkami? Istniała kiedyś legenda miejska o policjancie, który wysłał fałszywki do laboratorium policyjnego przekazem pocztowym. Wydawałoby się, że jest to historia tak absurdalna, że możliwa tylko w świecie fantazji. Okazuje się jednak, że realia przebijają fikcję. Po co dołączyć fałszywki do akt sprawy, a potem komisyjnie zniszczyć? Przecież można je wydawać tak samo skutecznie jak każde inne przechwycone dobro.
środa, 25 listopada 2009
Najczęstsze pytanie ludzi, którym próbuje wytłumaczyć zachodzące procesy ekonomiczne, brzmi: czy i kiedy wzrosną ceny nieruchomości. Zassałem trochę danych stąd i zowąd i spróbuję to wyjaśnić.  Zacznijmy od mediany ceny przeciętnego domu w USA (mediana, czyli połowa domów sprzedała się poniżej ten ceny, połowa powyżej). Na to nałóżmy linię trendu.



Wow ! Czy jest lepsza inwestycja niż zakup domu w USA ?! Nawet ta spekulacja z ostatnich lat wygląda niewinnie. Jeszcze parę lat i ceny znowu zaczną piąć się w górę, a Realtors ogłoszą triumf.

Right ?

WRONG !

Zastanówmy się, ile kosztował przeciętnie dom, wyraziwszy to w jednostkach siły nabywczej. Inaczej - ile dóbr można było nabyć za przeciętny dom w poszczególnych latach. Złoto doskonale nadaje się jako wyznacznik wartości. Popatrzmy więc na medianę wyrażoną w złocie.




Chciało by się rzec 'ooo ooo...' Oczy się otwierają. Na wykresie widzimy wysokie ceny końcówek lat 60 tych napędzane powojennym boomem i new deal, potem gwałtowną załamkę kryzysów paliwowych, potem długi trend wzrostowy ekonomii Regana i gwałtowna załamka od czasu pęknięcia bańki internetowej. Na wykresie nawet nie widać eksplozji cen w czasie banki hipotecznej ! Spadek wartości dolara skompensował cały rzekomy wzrost z tamtych lat.

Z wykresu widać wyraźnie, że kłamstwem jest, że ceny w USA zawsze rosną i że w długim okresie zakup nieruchomości jest dobrą inwestycją. Dobrym krokiem był zakup nieruchomości w 1980 r. (gdy kogoś nie odstraszał kredyt na 18% rocznie) i sprzedaż w 2000 r. Od 2000 r bardziej opłaca się wynajmować, a pieniądze trzymać w złocie.

Jak będą wyglądać ceny w przyszłości. Dobra wiadomość dla właścicieli nieruchomości - według mojej oceny wykres przybierze kształt kija hokejowego. Obecny kryzys będzie lekkim wgięciem na wykresie.




Kapitalnie ! Kryzys zażegnany, realtors triumfują, Obama wybrany na następne 4 lata, 'change' dokonany, defetystyczne blogi pozamykane, ci co krakają pozamykali dzioby ...

Ale zaraz, zaraz, czy to aby nie jest 'gierkowski sukces' ? Jak będzie wyglądać wartość wyrażona w prawdziwej sile nabywczej, przez tak znienawidzone przez bankierów złoto. Właśnie tak:



Niestety, kryzys zupełnie nie zażegnany. Hiperinflacja podnosi ceny wszystkiego, wartość tylko pozornie rośnie. Naprawdę za pieniądze ze sprzedaży tego samego domu można kupić mniej. Sytuacja w której każdy ma miliona, ale w bilonie, i za mało tego na zakup fajek.

Domy w USA realnie będą tanieć jeszcze przez wiele lat. Może przez dekadę, tak jak w Japonii? Kto wie.

Wnioski ? Największą głupotą byłoby dziś kupowanie domu za gotówkę. To przepis na poniesienie straty. Trzeba kupować metale i surowce energetyczne.

Paradoksalnie, jest to doskonały czas na zakupy, ale na kredyt. Oprocentowanie wynosi 5-6%, co przy obecnym tempie debazowania waluty papierowej oznacza darmowe pieniądze (kosztem tych którzy mają oszczędności lub obligacje). Na nasze szczęście kredytu nie trzeba spłacać w złocie, tylko w papierkach. Być może cały pozostały kredyt uda się spłacić jedną wypłatą (oczywiście o ile dana osoba będzie nadal miała pracę). Oznaczać to może, że za kilka lat nasz dom będzie wart więcej, czyli mniej, a może dostaniemy go za darmo ;)
Pamiętacie te czasy, gdy złoto wzrosło z $300 do $400 i ludzie pukali się w głowę słysząc o zamianie papieru na pieniądz? Ja pamiętam jak się pukali, jak kupowałem po $500. To jest filmik w którym prelegent tłumaczy, że $400 oznacza rozdawanie złota za darmo. Powiem inaczej - dziś kupno złota poniżej $2000 i srebra poniżej $50 to jest nabycie ich jak za darmo.



Trzeba sobie zdać sprawę, że w obiegu znajduje się niesamowita ilość elektronicznej waluty, przekraczająca 10 razy ilość banknotów. Ponad tym są jeszcze zobowiązania w postaci obligacji pochodnych obligacji, przekraczające wielokrotnie ilość wirtualnej waluty. Ilość wirtualnych pieniędzy jest tak ogromna w stosunku do złota, że gdyby tylko jeden procent papieru miał być zamieniony na złoto, jego cena musiała by wzrosnąć kilkadziesiąt razy.

Dlaczego inflacja jest tak niewidoczna przy takiej ogromnej ilości pieniądza? Bo pieniądz ten nie trafia do obiegu. Banki ograniczają udzielanie kredytów, wolą kupić obligacje US. Ponadto gdy się jest miliarderem, albo zarządza miliardem, to nie kupuje się dóbr konsumpcyjnych za wszystkie pieniądze. Większość pieniędzy nigdy nie jest naprawdę wydawana, znajduje się na lokatach a szczególnie w obligacjach. Gdy zaufanie do obligacji jako miejsca przechowywania gotówki zmaleje, bogacze i menadżerowie będą próbowali pozbyć się dolara gdzie indziej, ulokować w żywności, rudach metali, nieruchomościach, dziełach sztuki, czy czymkolwiek innym. To będzie pogrom.

Dlaczego złoto jest dziś tak tanie? Bo bankierzy uważają złoto za przeżytek bez wartości monetarnej. Gdy runą obligacje USA jako 'bezpieczna przystań' zdadzą sobie sprawę, że jedyną prawdziwą bezpieczną przystanią oprócz commodities jest złoto. I tak jak mówi prelegent w filmie powyżej - banki centralne przewrócą się jak domki z kart.
wtorek, 24 listopada 2009
Dziś łatwiej oszukać bank, mówi specjalista od oszustw.

Ale dlaczego specjalista nic nie wspomina, że bankowi jeszcze łatwiej oszukać klienta?
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82