Kontrowersyjne przemyślenia. Peak Oil i Housing Bubble. Filozofia, społeczeństwo, ekonomia. Polska vs USA. BLOG PRZENIESIONY NA SLOMSKI.US
RSS
niedziela, 27 września 2009
Czas na mały apdejt lub też falołap. Po komentach widzę całkowite niezrozumienie mojego wcześniejszego wpisu. Parę rzeczy trzeba wyjaśnić.

Otóż 100 rakiet nuklearnych kosztuje krocie, nie mamy też technologii. Polska podpisała też międzynarodowe porozumienia o zakazie rozprzestrzeniania broni nuklearnej. Jednym słowem - nierealne.

W czasie wojny obronnej '39 obrona zajmowała się armia. Po tym jak dostali po dupie, okupanci zabrali im całą broń. Następnie żandarmeria odwiedziła wszystkich obywateli, którzy posiadali broń osobistą i zarejestrowali ja na Policji - mieli spis właśnie z Policji. Podstawowym problemem ruchu oporu w Polsce był brak broni. To właśnie dlatego straciliśmy tylu ludzi i dlatego wymordowano Żydów. Z widłami Niemca nie przegonisz.

Oto mapa Europy z 1942 roku.



Dlaczego Niemcy nie zajęli Szwajcarii? Przecież wtedy dla Wehrmachtu mogło by to być operacją banalnie prostą. Czy nie zrobili tego bo nie mieliby gdzie przetapiać zębów? Nie, powód był inny. Niemieckie analizy wywiadu twierdziły, że jest to nieopłacalne z dwóch powodów:
- wszystkie strategiczne zakłady przemysłowe (m.in producenci precyzyjnych łożysk tocznych) były zaminowane. Ich wysadzenie przerwało by dostawę strategicznych części na kilka lat.
- każdy obywatel miał dostęp do broni. Niemcy bali się wkraczać do kraju z gotową siatką partyzantki górskiej, gdzie 100 % dorosłych ma broń.

W polskich magazynach jest wystarczająco dużo broni, by było co rozdawać w godzinie W. Oczywiście nie wcześniej, ponieważ obywatele będą jej nagminnie używać do rozstrzygania sporów domowych oraz sporów z zakresu ruchu drogowego.

Kolejna wojna obronna jest do wygrania, o ile nie pozwoli się trepom jej przegrać.
Polskie wojsko jak jest każdy widzi. Dostawanie w skórę to nasza tradycja narodowa. Ostatni spektakularny sukces miał miejsce jakieś 326 lat temu, pod Wiedniem (o ile nie liczyć rozgromienia Sowietów w 1920, słusznie nazywanego 'cudem').

Zadarty nos jest również typowo polski. Polacy uważają się za wyśmienitych żołnierzy, sportowców i kochanków, choć fakty całkowicie temu przeczą. Nie wiadomo gdzie szukać na tyle małego kraju, by można było zagrać mecz piłkarski bez uzasadnionej obawy o porażkę. Istnieją obawy, że Watykan jest większą potęgą futbolową niż Polska.

W doborze sąsiadów nie mamy tak wielkich możliwości jak w doborze potencjalnych przeciwników futbolowych. Geografia polityczna jest nieubłagana. Polska sąsiaduje w dwoma narodami słynącymi ze swojego bandytyzmu i tendencji do podpalania świata. Trzeba zastanowić się jak można z nimi wygrać następną wojnę.

Oczywiste jest, że w razie ataku polskie wojsko jest całkowicie bezbronne. O ile nie zaatakują nas Słowacy widłami, w starciu z armią rosyjską lub niemiecka, czołgi przetoczą się od granicy do granicy w czasie mniejszym niż 10 dni. Nie ma też liczyć na porozumienia sojusznicze, obcokrajowcy nie mieli i nie maja zamiaru ginąć za Gdańsk. Historia lubi się powtarzać.

Na szczęście brutalną siłę można wykorzystać przeciwko niej samej, podobnie jak w Judo. Wystarczy użyć nieco wyobraźni i wyciągnąć wnioski z trwającej właśnie od 8 lat 'Wojny z terrorem'.

Plan na czas mobilizacji jest następujący. Każda osoba chętna do noszenia broni, niezależnie od wieku czy płci zgłasza się do WKU. Tam otrzymuje następujące wyposażenie:
- karabin (optymalnie - niewielki pistolet maszynowy, genialna broń do walki miejskiej)
- 1000 sztuk amunicji
- 5 granatów
- 1 kg C4 lub TNT
- zestaw spłonek
- co 10 osoba otrzymuje granatnik przeciwpancerny, stary dobry pancerfaust
- co 100 osoba otrzymuje wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych.
Optymalnie należałoby wydać najmniej 10 milionów takich zestawów.

Armia zawodowa powstrzymuje agresję przez kilka dni, do czasu rozdania broni. Potem rozprasza się i przechodzi do podziemia. Żołnierze zawodowi stanowią podstawową kadrę tworzącą przyszłą siatkę ruchu oporu.

Służba wojskowa? Obowiązkowa dla każdego licealisty na okres 2 tygodni. W tym czasie kurs strzelania, minerski, rzut granatem, konstruowanie zdalnie odpalanych, improwizowanych bomb, poznawanie taktyki walk w mieście, szyfrowanie, zasady konspirowania, itp.

Żadna armia na świecie nie jest w stanie wygrać wojny z takim przeciwnikiem. Może się utrzymywać na danym terenie, okupując to ciężkimi stratami, ale wyłącznie gdy ma on ważne znaczenie strategiczne. Polska, nie mając ropy, uranu ani złota takim celem nie jest.

I w ten sposób kolejny poważny problem naszej Umęczonej Ojczyzny został definitywnie rozwiązany tego wieczora.
Wyborcza popełniła wywiad z członkiem rady nadzorczej ZUS. Jeremi Mordasewicz uważa, że osoby unikające płacenia składek ZUS należy karać. Oto perełka z tego wywiadu:

- Spójrzmy na to tak: ktoś jedzie tramwajem bez biletu. Jest cwaniakiem czy złodziejem? Moim zdaniem jest złodziejem! Tak samo jest tutaj. Ludzie, którzy unikają płacenia ZUS, nie są cwaniakami, tylko zwykłymi złodziejami.

Piękne porównanie, ale nie do końca prawdziwe. Wróćmy do przykładu z komunikacją miejską. W takim przypadku każdy obywatel owego miasta obciążany jest kwotą równą cenie biletu, niezależnie od tego czy zamierza z komunikacji korzystać czy też nie. Co więcej, obywatele kasowani są za transport, który ma odbyć się za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, niezależnie czy ktoś tego dożyje czy nie.

Gdy mówimy o złodziejstwie, to właśnie Mordasiewicz jest złodziejem !

Należy pójść o krok dalej. Gdy zabiera się komuś jego pieniądze siłą, mowa jest o rozboju, a osobnik dopuszczający się tego czynu jest bandytą. Kradzież pieniędzy przyszłych emerytów i marnotrawienie ich w OFEs jest czystym rozbojem, niezależnie czy odbywa się w świetle prawa czy nie.

Obywatele mają prawa do obywatelskiego nieposłuszeństwa, jeżeli prawa są rażąco niesprawiedliwe. I nie ma tu zupełnie znaczenia, co wyszczekuje ten bandyta Mordasiewicz, z brzuchem spasionym na pieniądzach ukradzionych podatnikom.

Pamiętacie czasy, gdy mowa była o obcinaniu ręki wyciągniętych na ojczyznę ludową ? Osobnicy, którzy nie przestraszyli się tych pogróżek i jednak zamachnęli się na PRL byli w myśl ówczesnego prawa kryminalistami. Część z nich spędziła najlepsze czasy młodości w pierdlu, żebyśmy dziś mogli cieszyć się wolną ojczyzna z takim zerem jak Mordasiewicz, grożący nam więzieniem za nieprzestrzeganie niesprawiedliwych i drakońskich praw. Historia jednak kołem się toczy.
piątek, 25 września 2009
Wystarczy drętwych wpisów o ekonomii. Mało kogo interesuje fakt, że FDIC (agencja gwarantująca depozyty bankowe w USA) nie ma kasy na płacenie za kolejne bankructwa i zamierza pożyczyć pieniądze w zdrowych bankach. Każdego natomiast zainteresują wpisy związane z bzykaniem.

Gazeta donosi "Płatna protekcja i pośrednictwo w przeprowadzeniu prywatyzacji spółki - takie zarzuty usłyszała Weronika M.-P, gwiazda programu "You can dance", aktorka i bizneswoman. Kobieta nie przyznała się do zarzucanych jej czynów. Prokuratura wystąpiła już o aresztowanie jej."

Weronika połasiła się na 450 000 zł. Przyjrzyjmy się jakim jest człowiekiem. Wikipedia pisze: "Pracę rozpoczęła od tańczenia w nocnych trójmiejskich klubach ze striptizem: Amazonka w Gdańsku-Oliwie i Go Go Land."

Dla niezorientowanych (młodzieży poniżej 13 lat, duchownych i ludzi z Marsa) wyjaśniam na czym polega 'tańczenie w klubach'. Otóż panie tańczą przy rurce, klient wskazuje panią palcem i mówi 'ta'. Następnie płaci parę stówek i udają się na pięterko, gdzie dochodzi do bzykanka.

Tak więc pani Weronika zaczynała karierę jako dziwka. Dla wyjaśnienia - nie mam nic przeciwko prostytutkom, miałem okazję poznać kilka i uważam ich zajęcie za trudną, społecznie potrzebną pracę. O wiele bardziej godni pogardy są na przykład notariusze, bezkarnie okradający społeczeństwo. Do skorzystania z usług dziwki nikt klientów nie zmusza, a ceny określa wolny rynek.

Większość kurw z czasem zwyczajnie się stacza. Ogromne zarobki, porównywalne z zarobkami notariuszy, idą na wódę i narkotyki. Towar na sprzedaż zaczyna się starzeć i stawki spadają. Znam jednak inteligentne prostytutki, które znalazły sobie w pracy kochającego i ustawionego męża, co zresztą było również udziałem Weroniki. W wieku 24 lat wyszła za mąż za Cezarego Pazurę, co dało jej pieniądze i pozycję. Wykorzystała to mądrze studiując prawo, a następnie dzięki znajomościom udało się jej zdobyć licencję radcy prawnego (każdy wie, jak sprawy się mają ze zdobywaniem uprawnień radcy, adwokata i notariusza, jeżeli nie idź i spróbuj się dostać na aplikację).

Faktem jest, że bycie dziwką oznacza obniżenie standardów - osoby takie mają mniejszy szacunek dla prawa i są bardziej skore do jego naruszania. To właśnie zgubiło Weronikę - chciwość i niskie standardy.

Afera przy okazji obnażyła kulisy prywatyzacji w Polsce. Tak się to właśnie robi w Katolandzie, miliony dolarów przechodzą pod stołem. Dlatego właśnie w złodziejskim kraju tak istotne jest istnienie specjalnej służby antykorupcyjnej (CBA). Kamery powinny być nie tylko w każdym radiowozie, ale również w każdym biurze urzędniczym oraz biurze każdego polityka.


Wpisy ostatnio są coraz rzadsze, ale powód jest bardzo prozaiczny. Serwer bloxa nie działa w nocy czasu polskiego, wobec czego nie jestem w stanie się zalogować po południu czasu USA. Admini Agory są naprawdę żenujący.

Mennica Perth po raz kolejny ograniczyła ilość przyjmowanych zamówień. Metale szlachetne stają się powoli coraz trudniejsze do kupienia.

Proszę zapoznać się z klipem reklamującym Perth i porównać to z ofertą polskiej Mennicy. Widać wyraźnie jak Polska odstaje od reszty świata przez to, że po prostu się nie chce. Po co wystawiać do pomacania sztabę złota, skoro się jej nie ma a zresztą i tak by ją ktoś ukradł.



Gdy już jesteśmy przy Youtube jeszcze jeden filmik - tłumienie zamieszek przy okazji G20. Warto zwrócić uwagę na zastosowanie broni sonicznej.


poniedziałek, 21 września 2009
Czasem otrzymuję pytania o źródła. Przy okazji wpisu na zaprzyjaźnionym blogu (tBP) pomyślałem o podzieleniu się linkami. Oto blogi znaczących ekonomistów, warte czytania:
  • Nouriel Roubini
  • Paul Krugman
  • Nassim Nicholas Taleb
  • Simon Johnson
  • Frank Shostak
  • Willem Buiter
  • Tyler Cohen
  • Greg Mankiw
  • Richard Baldwin
  • Mark Thoma
  • Michael Pettis
  • Brad DeLong
  • James Hamilton and Menzie Chinn
  • Michel Chossudovsky
  • Michael Hudson
  • Yves Smith
  • Rolfe Winkler
  • Steve Keen
wtorek, 15 września 2009
Częstym zarzutem liberałów wobec systemu ochrony prawnej pracowników jest podważanie sensu istnienia płacy minimalnej. Według liberałów wprowadzanie stawki minimalnej zwiększa bezrobocie, jako że przestaje się opłacać zatrudniać pracowników i trzeba  ich zwolnić.

W realnym życiu praca nie jest czynnością wykonywaną wyłącznie dla przyjemności czy satysfakcji. Wynagrodzenie za pracę umożliwia pracownikowi regulowanie swoich rachunków. Pracujemy nie po to, by pracować, lecz by żyć możliwie godnie. Praca za stawki głodowe nie ma sensu. Lepsze jest niepracowanie niż wegetowanie.

Koszty wynagrodzenia pracowników są zwykle niewielką częścią kosztów ponoszonych przez pracodawcę. Jeżeli firma nie potrafi osiągnąć rentowności umożliwiającej godne wynagradzanie pracowników - nie ma sensu prowadzenia swojej działalności. Tą zasadą kieruję się w swoich przedsięwzięciach - albo płacę godnie albo nie zatrudniam.

Absurdem jest dopuszczanie do istnienia tzw. stażów. Staż to współczesna forma niewolnictwa, tym różniąca się od wersji pierwotnej, że niewolnika nie trzeba żywić ani dostarczać mu słomy na posłanie. Taki wyzysk powinien być absolutnie niezgodny z prawem - należy albo zatrudniać kwalifikowanych pracowników, albo szkolić ich na własny koszt. Jedyny wyjątek jaki widzę, to wolontariat dla instytucji charytatywnych. W przedsiębiorstwach komercyjnych wynagrodzenie najpierw musi otrzymać pracownik a dopiero potem zarząd.   
poniedziałek, 14 września 2009
W odpowiedzi na mejle z pytaniami czy żyję, informuję że owszem. Przez jakiś czas byłem w stanie Nevada na festiwalu. Poniżej kilka fotek:



Pustynia za dnia



Oraz w nocy



Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne idą tam gdzie chcą



To już ociera się o politykę ...



Kolejny zmutowany pojazd



Impreza w nocy



Oraz za dnia



Skoncentrowanie się nie było proste ....

Wydarzenie było ciekawe nie tylko ze względu na kapitalną muzykę i skalę tygodniowej imprezy na 50000 ludzi. Ciekawi byli ludzie, niewątpliwie stanowiący elitę intelektualną i artystyczną USA. Miałem przyjemność bawić na imprezie Armin Van Buuren'a, według thedjlist.com drugiego najlepszego DJa na świecie. Pojawiła się też oligarchia w RV za $300 000, lejąca setki litrów darmowego sake.

Interesujące jest spojrzenie na festiwal jako przełomowe wydarzenie, wytyczające nowy kierunek w masowej rozrywce. Zwykłe festiwale polegają na spędzeniu ludzi w jedno miejsce i pokazywanie im artysty na scenie. BM polega na włączeniu obserwatorów do udziału w dziejących się wydarzeniach.

Warto na to spojrzeć również z perspektywy hiszpańskiego filozofa Ortega y Gasset 'a. Napisał on swego czasu książkę 'Bunt mas', w którym krytykuje współczesną sztukę i twierdzi, że jedynie sztuka elitarna jest wartościowa. BM kapitalnie falsyfikuję tą tezę.

W czasie mojej nieobecności złoto przebiło poziom $1000, co z pewnością psuje nastrój wielu zwolennikom papierowego pieniądza. Został zamknięty też bank Corus, znany z zaangażowania w spekulacje nieruchomościami. Spodziewałem się tego już od dłuższego czasu, tu jest wpis na ten temat

Zagrożony bankructwem jest również znany internetowy broker E-trade. Firma wtopiła trzymając gotówkę klientów w obligacjach opartych na nieruchomościach. Nie spodziewano się, że obligację AAA będą bezwartościowe.