Kontrowersyjne przemyślenia. Peak Oil i Housing Bubble. Filozofia, społeczeństwo, ekonomia. Polska vs USA. BLOG PRZENIESIONY NA SLOMSKI.US
RSS
wtorek, 02 lutego 2010
W statystykach widzę, że cały czas gugiel kieruje tutaj część Internautów. Podkreślam jeszcze raz - ten blog jest już nieaktywny ponieważ został przeniesiony na pod nowy adres - slomski.us

Korzystając z wygenerowanego ruchu dołożyłem reklamy gugla, które polecam zabłąkanym wędrowcom. 
czwartek, 17 grudnia 2009
Przypominam o zmianie adresu bloga

Proszę zaktualizować adres RSS na http://slomski.us/feed/
środa, 09 grudnia 2009


Przeprowadzka !


Zapraszam na blog


pod nowym adresem



Kliknij tu, aby przejść do NOWEGO serwisu




wtorek, 08 grudnia 2009
Za Wikipedia:
Sarmatyzm – barokowa formacja kulturowa dominująca w Polsce od końca XVI do drugiej połowy XVIII wieku. Opierała się na micie, jakoby szlachta polska miała pochodzić od Sarmatów – starożytnego ludu zamieszkującego początkowo między Dolną Wołgą a Donem. Po Sarmatach szlachta miała odziedziczyć umiłowanie wolności, gościnność, dobroduszność, męstwo oraz odwagę. [...]
Sarmaci wierzyli w szczególną rolę Polski, która miała być oazą złotej wolności, otoczoną przez państwa absolutystyczne.  Nierozłączną częścią sarmatyzmu były idee republikańskie: praworządność, samorządność i wybieralność urzędników, także tego najwyższego – króla, nazywanego przez współczesnych historyków dożywotnim prezydentem. Ustrój Rzeczypospolitej był uważany za najlepszy w świecie, a polski Sejm za najstarszy. Chętnie przyrównywano go do ustroju republikańskiego Rzymu i greckich polis. Podstawą Rzeczypospolitej były prawa kardynalne, czyli Artykuły henrykowskie, oraz pacta conventa a w okresie późniejszym również liberum veto. Każdą próbę ich naruszenia traktowano jak najwyższą zbrodnię i podejmowano próby odwołania króla, który ośmielił się sprzeciwić masom szlacheckim.

Interesujące jest zestawienie dwóch narodów - polskiego i amerykańskiego. Ideały wolności, leżące u podstawy koncepcji państwa były dokładnie takie same. Polska znalazła się w tej niekorzystnej sytuacji, że była otoczona monarchiami zamordystycznymi. Wszelkie próby zmobilizowania się do obrony były torpedowane, jako naruszające wolności i zmuszające do ofiar. W efekcie państwo przestało istnieć.

Stany znalazły się w całkowicie odmiennym położeniu. Brak (poważnych) wrogów zewnętrznych umożliwił ekspansję terytorialną i budowę przemysłu i wzrost populacji - warunki konieczne do stworzenia skutecznej armii. W efekcie powstało imperium, pierwsze w historii nie stworzone przez szalonego dyktatora.

O ile dążenia wolnościowe nigdy w Polsce nie ustały, o tyle w Ameryce są już zamierzchłą historią. Osób mających na względzie wolności jednostki praktycznie się nie spotyka, tacy ludzie mają piętno oszołomów. O Konstytucji mówi się wiele choćby w szkołach, w aspekcie pięknej tradycji, ale w praktyce wagi i treści samego aktu nikt nie zna. Nikt głośno nie oponuje na bezprawie władzy, tak jak swego czasu robiła to szlachta polska.

Zarówno państwo polskie jak i amerykańskie sklasyfikować trzeba jako państwa opresyjne, oddalające się coraz szybciej od koncepcji wolności. W Polsce fiskalizm jak i biurokracja posunięta jest do granic absurdu, co nawiązuje do pięknej tradycji PRL i caratu. Jedyne co III RP od PRL różni, to istnienie religii państwowej. W USA mamy za to militaryzm, toczenie bezsensownych wojen i marnotrawienie zasobów państwa. Widać wyraźnie zaczątek tworzenia się państwa policyjnego, z istniejącą siecią obozów koncentracyjnych włącznie (link 1, link 2). Demokracja jest farsą, są dwie partie polityczne w rzeczywistości kontrolowane i opłacane przez jedną grupę oligarchów. Organ ustawodawczy generuje akty liczące po kilkaset stron, których nikt nie czyta i nikt nie jest w stanie zrozumieć. Państwo stoi na granicy całkowitego załamania systemu prawnego i finansowego.

Gdyby Ojcowie-założyciele mogli dziś zobaczyć jak wygląda założone przez nich państwo, na pewno byliby przerażeni.
Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział w poprzednich sondach. Wyniki oraz komentarze są bardzo ciekawe (Przy okazji informacja - wycinam tylko chamskie komenty).

Oto nowa ankieta. Proszę głosować oraz wpisywać uzasadnienie w komentarzach.


poniedziałek, 07 grudnia 2009
Wyborcza donosi:
Do eksplozji samochodu żony szefa MSZ, doszło w sobotę ok. godz. 20 w Józefowie pod Warszawą. Anne Applebaum jechała sama terenowym jeepem. Zatrzymała się, bo zaniepokoiły ją dźwięki dochodzące spod maski samochodu. Gdy wysiadła, nastąpił wybuch, który poważnie zniszczył samochód. Żonie ministra nic się nie stało. Potem składała zeznania na policji. [...]
- Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, stwierdziliśmy, że prawdopodobnie została uszkodzona instalacja gazowa, na skutek czego mogła powstać malutka eksplozja - uważa Karczyński. Dodał, że w tej chwili policja sprawdza i wyjaśnia okoliczności zdarzenia.

Mąż - minister. Żona - pracownica bardzo wpływowego dziennika. Na takich stanowiskach nie zarabia się średniej krajowej. A w jeepie instalacja gazowa. Zabawne.
niedziela, 06 grudnia 2009
Proste pytanie:


sobota, 05 grudnia 2009
Wygląda na to, że niektórzy są zdesperowani aby znaleźć prace.



Na szczęście recesja się skończyła ! Wysokie kwalifikacje recepcjonistki z pewnością przydadzą się w odradzającej się gospodarce.
Nie tak dawno Zezorro zdemaskował żenującą jakość informacji dostarczanych przez Wyborczą. Chciałem pokazać inny aspekt dezinformacji stosowany przez Agorę - takie dobieranie wypowiedzi analityków, że czytelnik wprowadzany jest w błąd. Przykładem niech będzie złoto, pierwiastek na którym troszkę się znam:

Ostatnia aktualizacja 2009-11-25 13:28
Jednocześnie kolejny rekord pobiła cena złota - w środę rano w Londynie uncja kosztowała aż 1180,40 dol. - Im bardziej będzie się osłabiał kurs dolara, tym droższe będzie złoto - komentuje Howard Wheeldon, analityk z BGC Partners. Wydaje się, że cena kruszcu może jeszcze bardziej poszybować w górę. Świadczy o tym m.in. oświadczenie indyjskiego rządu, który chce kupić od Międzynarodowego Funduszu Walutowego ponad 200 ton złota.

Ostatnia aktualizacja 2009-12-04 15:52
Ceny złota poszły w górę za szybko i za wysoko. Uważam, że skłonność rynku do dalszych podwyżek będzie raczej słaba - komentuje Naomi Suzuki, analityk z tokijskiego SC Asset Management. Są prognozy bardziej radykalne: Darrent Heathcote, szef Investec Australia z Sydney, przewiduje, że w najbliższym czasie cena złota spadnie dramatycznie i osiągnie poziom 1000-1050 dolarów za uncję.

Do niedawna Wyborcza w ogóle nie dostrzegała złota jako alternatywy dla inwestora. Potem się obudziła, sygnalizowała spekulację i zalecała ostrożność - ceny cały czas rosły. Następnie bombardowały nas wiadomości takie jak powyżej, że złoto nieustannie będzie rosło w cenie. I nagle z dnia na dzień kolejny zwrot - ceny jednak spadną. Wszystkie te informacje przychodzą jednak w złym momencie. 24 listopada mamy kupować złoto a już 4 grudnia pilnie je sprzedać; w tym czasie fizyczne złoto nie zdąży do nas dotrzeć.

W publikacjach brakuje podstawowych informacji dlaczego złoto jest pieniądzem, a papier walutą, tego że pieniądz musi być ograniczony ilościowo, przez co w odróżnieniu od papieru utrzymuje wartość z upływem czasu. Dużo za to jest wybiórczo dobranych wypowiedzi analityków, którzy zachęcają do kupna to, co akurat wyprzedają.

Gazety papierowe nadal cieszą się zaufaniem publicznym. Czytelnicy sądzą, że jeżeli coś jest wydawane w milionie egzemplarzy i tworzone w szklanym wieżowcu, to musi to być prawda. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Gazety dostarczają wczorajsze wiadomości i fałszywe prognozy. Szkoda i pieniędzy i czasu.
Na giełdach wybuch entuzjazmu - oficjalnie w zeszłym miesiącu zwolniono w USA jedynie 11 000 pracowników, bezrobocie spadło do 10%. Warto przy tej okazji wyjaśnić kilka faktów dotyczących wybitnych osiągnięć amerykańskiej ekonomii.

1. Populacja USA gwałtownie rośnie, dzięki emigracji i lubiącym się rozmnażać Latynosom. Aby skompensować ten przyrost co miesiąc musi być tworzonych 100 000 miejsc pracy.

2. Istnieje zjawisko podobne do znanego nam z lat 90tych - kto może, zapisuje się na studia. Oczywiście nic to nie pomaga, większość jest nadal bezrobotna, tylko z dyplomem i kilkudziesięcioma tysiącami $$ długu. W przypadku Polski ówczesnym hitem był marketing, w Stanach modne jest communication (nie mylić z telecommunication). Ukończenie takiego kierunku to gwarancja trwałego bezrobocia.

3. Statystyka bezrobocia jest sfałszowana. Faktycznie ilość bezrobotnych wzrosła do około 18%, cytowane 10% dotyczy osób pobierających zasiłki. Wskaźnik spada, ponieważ ludziom kończą się okresy w których mają prawo do pobierania zasiłków, poszczególni bezrobotni wypadają też z definicji bezrobotnego, stosowanego przez amerykańską propagandę Departament Pracy USA.

4. 24 stany pożyczają pieniądze po to, żeby mieć z czego płacić zasiłki dla bezrobotnych. Są to grube kwoty idące w dziesiątki miliardów. Ale rządzący uważają, że lepszy dług niż barykady i Gwardia Narodowa na ulicy. To przecież nie ich dług.

5. Powiększa się ilość osób trwale bezrobotnych. W USA bardzo łatwo wypaść z obiegu. Wystarczy gap w życiorysie, związany z wychowywaniem dziecka czy bezrobociem i nikt takiej osoby nie chce zatrudnić, szczególnie w sytuacji gdy chętnych jest kilkudziesięciu/kilkuset. Wobec braku pieczątek i Kodeksu Pracy nie ma też zaświadczeń o zarobkach - hitem stają się strony internetowe oferujące fałszywe referencje, aby ukryć fakt bycia bezrobotnym.

6. Wskaźniki makroekonomiczne, warunkujące zatrudnienie, nadal się pogarszają. Ponownie kurczy się część usługowa gospodarki, część produkcyjna jest od dawna w stanie agonii.

7. Obecna recesja jest trzykrotnie poważniejsza niż te występujące poprzednio. Widać to na wykresie.


 
Ale są też pozytywne strony. Metale szlachetne tanieją. Mam nadzieję, że złoto spadnie do $1000 a srebro do $15, będzie można się tanio zaopatrzyć. Niestety dla polskich nabywców wielkiej różnicy może nie być, dolar może się umocnić, co zniweluje obniżkę cen dolarowych.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82